RSS
środa, 27 kwietnia 2011
Fundacja HSR

Załatwianie spraw fundacji to ciągle mój HOT NUMBER ONE :)

Cieszę się za każdym razem jak coś się uda załatwić w urzędzie. A cieszę się tym bardziej, że właściwie wszystko już załatwione!

 

Oto dane naszej nowej jednostki:


Fundacja Harcerskiej Szkoły Ratownictwa

Podłęcze 12A 05-530 Góra Kalwaria

KRS 000380198

NIP 123 124 50 38

REGON 142885020

nr konta BOŚ BANK

04154011572034661585810001

 

Niby same numerki, a jednak sporo wysiłku trzeba było włożyć, żeby się udało.

Już niedługo powstanie strona fundacji, na której zamieścimy informacje co dalej.

 

Pozdrawiam

Mikołaj Łaski

dumny prezes FHSR

09:06, szefostwohsr
Link Komentarze (1) »
niedziela, 10 kwietnia 2011
"Komplikacje"

Na kilku ostatnich kursach instruktorskich przeżywaliśmy fascynację książką Atula Gawande „Komplikacje” – zapiski chirurga o niedoskonałej nauce. Historia, którą wieczorami czytaliśmy najczęściej to analiza pracy zespołów chirurgicznych z różnych szpitali w Stanach Zjednoczonych, które podejmowały się przeprowadzenia nowatorskiej operacji, chyba kardiochirurgicznej. Okazało się, że pomiędzy zespołami były ogromne różnice – w niektórych zespołach zabieg zajmował kilka godzin mniej niż w innych, po operacji u niektórych pacjentów występowało o wiele mniej komplikacji. Naukowcy przeanalizowali, skąd wzięły się te różnice, za przykład biorąc zespół, który tę operację wykonywał najszybciej i ten, który wykonywał operację najwolniej. Okazało się, że najwolniejszym zespołem kierował wybitny chirurg, profesor z wieloletnim doświadczeniem. W najszybszym dowodził natomiast młodszy, mniej doświadczony specjalista. To, co zdecydowało o jakości pracy zespołów, to sposób przygotowania, przeprowadzenia i podsumowania operacji. Najszybszy zespół składał się z tych samych osób za każdym razem, przed operacją chirurdzy spotykali się i przedyskutowywali cały zabieg i indywidualny przypadek, po operacji spisywali wnioski, które wpływały na sposób prowadzenia kolejnej operacji. Natomiast najwolniejszy zespół za każdym razem składał się z innych osób, nie było przygotowań i podsumowań – profesor po prostu wkraczał na salę, przeprowadzał operację i na tym kończyła się jego praca – nie miał zespołu.

Jaki z tego wniosek płynie dla nas, instruktorów HSR, w kontekście naszej najnowszej i bardzo skomplikowanej operacji – prowadzenia kursów pierwszej pomocy wg nowych programów?

Niektóre nowe kursy kończą się zaledwie kilkoma egzaminami, na innych egzaminów jest kilkanaście. Na części kursów kursanci pod koniec drugiego weekendu doskonale znają swoje słabe strony i wiedzą nad czym muszą popracować, na innych czują się niesprawiedliwie potraktowani, jeśli muszą podejść do egzaminu. Skąd ta różnica?

Nie wiem, skąd się biorą kursy, na których kursanci wiedzą mniej, mniej potrafią, nie są tak zmotywowani, a i instruktorzy przez to nie są zadowoleni, usatysfakcjonowani, nie mają poczucia, że poprowadzili dobry kurs, z którego być może wyjdą kolejni instruktorzy HSR, są zmęczeni i sfrustrowani. Ale wiem, skąd się biorą dobre kursy, jak robią je rzetelni instruktorzy z klasą B.

Do dobrego, nowego kursu HSR trzeba się solidnie przygotować. O wiele lepiej, niż do kursów, które prowadziliśmy jeszcze w zeszłym roku. Dobry instruktor HSR, a przede wszystkim szef szkolenia, na kilka tygodni (nie godzin!) przed tym, jak poprowadzi zupełnie dla niego nowy kurs, przeczyta dokładnie jego program i konspekt. To samo zaleci wszystkich instruktorom, którzy mają z nim jechać na ten kurs. Postara się, żeby ci sami instruktorzy wzięli udział w obu weekendach – poprowadzą wtedy spójny kurs. Jeśli zrodzą się w jego głowie pytania, napisze maila albo zadzwoni do kogoś, kto już taki kurs prowadził, albo do kogoś z Szefostwa HSR. Przygotuje plan tego kursu i skonsultuje z instruktorami, z którymi jedzie na kurs, tak żeby znali wcześniej zajęcia, które poprowadzą i mogli się do nich solidnie przygotować (przeczytać konspekt, przygotować materiały, zadać pytania). Przed kursem zaplanuje symulacje – rozpisze je na poszczególne tury, pogrupuje wg tematów wykładów, po których odbywają się ćwiczenia z symulacji, przemyśli system, wg którego poruszać się będą sekcje, instruktorzy, pozoranci, tak żeby nie było niepotrzebnych przestojów a kursanci mogli ćwiczyć ile tylko się da. Na kursie dobry szef szkolenia czuwa nad przebiegiem całego szkolenia i organizacją zajęć. Po wykładach są ćwiczenia, na których można przećwiczyć umiejętności, o których przed chwila mówił instruktor. Po ćwiczeniach – symulacje z obszarów, z których kursanci nabyli już wiedzę teoretyczną.

Instruktorzy dbają o to, żeby uczestnicy dostawali kompletną informację zwrotną po symulacjach – porównują wcześniejsze umiejętności kursanta, rozmawiają z nim o umiejętnościach, z których nabyciem ma jeszcze problem. Po kilku turach symulacji, podczas drugiego weekendu jeden z instruktorów stara się zaplanować kolejne tury tak, żeby kursanci mogli ćwiczyć przede wszystkim umiejętności, z których okazali się niekompetentni. Zaplanuje te symulacje indywidualnie. Wieczorem instruktorzy podsumują karty umiejętności i odbędą z każdym indywidualną rozmowę, w której kursanci dowiedzą się, z jakimi umiejętnościami mają problem (najczęściej już to wiedzą, bo przecież przez cały kurs otrzymywali informację zwrotna uwzględniającą te wcześniejsze), a z czego są kompetentni. Egzaminy to indywidualnie dobrane do kursantów scenki, sprawdzające jedynie kluczowe umiejętności, których nie udało się zdobyć. Po dobrym kursie jest podsumowanie – instruktorzy spisują wnioski, co mogliby zrobić lepiej następnym razem? Zastanawiają się, skąd wzięły się na kursie porażki, analizują nie tylko grupę kursową, ale przede wszystkim swoją własną pracę. Analizują też nowy program szkolenia, zastanawiają się nad tym, co mogłoby go usprawnić.

Podsumowując – bądźmy pokorni. Nikt nie jest w stanie poprowadzić nowego szkolenia na najwyższym poziomie bez solidnego, rzetelnego przygotowania. Bądźmy profesjonalni – poświęćmy czas na przygotowania, zadawajmy pytania. Bądźmy zaangażowani – spiszmy wnioski, podzielmy się z innymi. Nie bądźmy gnuśni, niefrasobliwi, krytykanccy. Nowe kursy to dla każdego z nas, a zwłaszcza dla szefów szkolenia ogromne wyzwanie. Wierzę, że instruktorzy HSR są w stanie mu podołać.

Ania Mazurczak

12:17, szefostwohsr
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 kwietnia 2011
Szefowie HSR ratują

Prawdą znaną od czasu biblijnej przypowieści o dobrym samarytaninie jest, że sytuacje, w których trzeba udzielać pierwszej pomocy spadają na człowieka nagle. Drugą prawdą jest, że w sytuacji, w której trzeba komuś udzielić pierwszej pomocy znaleźć się może każdy. Znaleźć się więc może również szef HSR. A nawet dwoje szefów HSR - Anna Mazurczak (obecna szefowa) i Jakub Sieczko (jej poprzednik).

Tak więc dziś idąc wspólnie przez poznańskie osiedle spostrzegliśmy leżącego na ziemi mężczyznę. Jak się okazało, męzczyzna chorował na cukrzycę. Ania udała się więc do domu po coś słodkiego do picia, poszła też poinformować rodzinę poszkodowanego, Jakub został z mężczyzną, wezwał pogotowie ratunkowe, wykonał badanie poszkodowanego, a także wraz z pomocnym przechodniem ułatwiał poszkodowanemu spożycie słodkiego płynu.

Ania mówi, że dobrze jest czasem poratować, bo wtedy przypomina sobie po co to wszystko robimy. Jakub zgadza się z Anią.

Ania Mazurczak i Jakub Sieczko (gościnnie)

21:52, szefostwohsr
Link Dodaj komentarz »