Blog > Komentarze do wpisu
"Komplikacje"

Na kilku ostatnich kursach instruktorskich przeżywaliśmy fascynację książką Atula Gawande „Komplikacje” – zapiski chirurga o niedoskonałej nauce. Historia, którą wieczorami czytaliśmy najczęściej to analiza pracy zespołów chirurgicznych z różnych szpitali w Stanach Zjednoczonych, które podejmowały się przeprowadzenia nowatorskiej operacji, chyba kardiochirurgicznej. Okazało się, że pomiędzy zespołami były ogromne różnice – w niektórych zespołach zabieg zajmował kilka godzin mniej niż w innych, po operacji u niektórych pacjentów występowało o wiele mniej komplikacji. Naukowcy przeanalizowali, skąd wzięły się te różnice, za przykład biorąc zespół, który tę operację wykonywał najszybciej i ten, który wykonywał operację najwolniej. Okazało się, że najwolniejszym zespołem kierował wybitny chirurg, profesor z wieloletnim doświadczeniem. W najszybszym dowodził natomiast młodszy, mniej doświadczony specjalista. To, co zdecydowało o jakości pracy zespołów, to sposób przygotowania, przeprowadzenia i podsumowania operacji. Najszybszy zespół składał się z tych samych osób za każdym razem, przed operacją chirurdzy spotykali się i przedyskutowywali cały zabieg i indywidualny przypadek, po operacji spisywali wnioski, które wpływały na sposób prowadzenia kolejnej operacji. Natomiast najwolniejszy zespół za każdym razem składał się z innych osób, nie było przygotowań i podsumowań – profesor po prostu wkraczał na salę, przeprowadzał operację i na tym kończyła się jego praca – nie miał zespołu.

Jaki z tego wniosek płynie dla nas, instruktorów HSR, w kontekście naszej najnowszej i bardzo skomplikowanej operacji – prowadzenia kursów pierwszej pomocy wg nowych programów?

Niektóre nowe kursy kończą się zaledwie kilkoma egzaminami, na innych egzaminów jest kilkanaście. Na części kursów kursanci pod koniec drugiego weekendu doskonale znają swoje słabe strony i wiedzą nad czym muszą popracować, na innych czują się niesprawiedliwie potraktowani, jeśli muszą podejść do egzaminu. Skąd ta różnica?

Nie wiem, skąd się biorą kursy, na których kursanci wiedzą mniej, mniej potrafią, nie są tak zmotywowani, a i instruktorzy przez to nie są zadowoleni, usatysfakcjonowani, nie mają poczucia, że poprowadzili dobry kurs, z którego być może wyjdą kolejni instruktorzy HSR, są zmęczeni i sfrustrowani. Ale wiem, skąd się biorą dobre kursy, jak robią je rzetelni instruktorzy z klasą B.

Do dobrego, nowego kursu HSR trzeba się solidnie przygotować. O wiele lepiej, niż do kursów, które prowadziliśmy jeszcze w zeszłym roku. Dobry instruktor HSR, a przede wszystkim szef szkolenia, na kilka tygodni (nie godzin!) przed tym, jak poprowadzi zupełnie dla niego nowy kurs, przeczyta dokładnie jego program i konspekt. To samo zaleci wszystkich instruktorom, którzy mają z nim jechać na ten kurs. Postara się, żeby ci sami instruktorzy wzięli udział w obu weekendach – poprowadzą wtedy spójny kurs. Jeśli zrodzą się w jego głowie pytania, napisze maila albo zadzwoni do kogoś, kto już taki kurs prowadził, albo do kogoś z Szefostwa HSR. Przygotuje plan tego kursu i skonsultuje z instruktorami, z którymi jedzie na kurs, tak żeby znali wcześniej zajęcia, które poprowadzą i mogli się do nich solidnie przygotować (przeczytać konspekt, przygotować materiały, zadać pytania). Przed kursem zaplanuje symulacje – rozpisze je na poszczególne tury, pogrupuje wg tematów wykładów, po których odbywają się ćwiczenia z symulacji, przemyśli system, wg którego poruszać się będą sekcje, instruktorzy, pozoranci, tak żeby nie było niepotrzebnych przestojów a kursanci mogli ćwiczyć ile tylko się da. Na kursie dobry szef szkolenia czuwa nad przebiegiem całego szkolenia i organizacją zajęć. Po wykładach są ćwiczenia, na których można przećwiczyć umiejętności, o których przed chwila mówił instruktor. Po ćwiczeniach – symulacje z obszarów, z których kursanci nabyli już wiedzę teoretyczną.

Instruktorzy dbają o to, żeby uczestnicy dostawali kompletną informację zwrotną po symulacjach – porównują wcześniejsze umiejętności kursanta, rozmawiają z nim o umiejętnościach, z których nabyciem ma jeszcze problem. Po kilku turach symulacji, podczas drugiego weekendu jeden z instruktorów stara się zaplanować kolejne tury tak, żeby kursanci mogli ćwiczyć przede wszystkim umiejętności, z których okazali się niekompetentni. Zaplanuje te symulacje indywidualnie. Wieczorem instruktorzy podsumują karty umiejętności i odbędą z każdym indywidualną rozmowę, w której kursanci dowiedzą się, z jakimi umiejętnościami mają problem (najczęściej już to wiedzą, bo przecież przez cały kurs otrzymywali informację zwrotna uwzględniającą te wcześniejsze), a z czego są kompetentni. Egzaminy to indywidualnie dobrane do kursantów scenki, sprawdzające jedynie kluczowe umiejętności, których nie udało się zdobyć. Po dobrym kursie jest podsumowanie – instruktorzy spisują wnioski, co mogliby zrobić lepiej następnym razem? Zastanawiają się, skąd wzięły się na kursie porażki, analizują nie tylko grupę kursową, ale przede wszystkim swoją własną pracę. Analizują też nowy program szkolenia, zastanawiają się nad tym, co mogłoby go usprawnić.

Podsumowując – bądźmy pokorni. Nikt nie jest w stanie poprowadzić nowego szkolenia na najwyższym poziomie bez solidnego, rzetelnego przygotowania. Bądźmy profesjonalni – poświęćmy czas na przygotowania, zadawajmy pytania. Bądźmy zaangażowani – spiszmy wnioski, podzielmy się z innymi. Nie bądźmy gnuśni, niefrasobliwi, krytykanccy. Nowe kursy to dla każdego z nas, a zwłaszcza dla szefów szkolenia ogromne wyzwanie. Wierzę, że instruktorzy HSR są w stanie mu podołać.

Ania Mazurczak

niedziela, 10 kwietnia 2011, szefostwohsr

Polecane wpisy

  • Blog nieczynny

    Szefostwo Harcerskiej Szkoły Ratownictwa nie korzysta już z tego bloga. Wszystkich Instruktorów HSR zapraszamy serdecznie na grupę Instruktorzy HSR na Facebooku

  • Zmieniamy zasady weryfikacji

    W bieżącym tygodniu wystartowała ostatecznie dyskusja zespołu ds. zmian w weryfikacji instruktorskiej HSR . Decyzję o potrzebie zmian zasad weryfikacji podjęliś

  • Wokół Rudego!

    Drodzy instruktorzy, HSR zawsze charakteryzował się tym, że razem się wspieramy, razem przeżywamy chwile miłe oraz trudne, razem zdobywamy doświadczenia. Nie m